List zawiadamiający o spływie kajakowym

List zawiadamiający o spływie kajakowym

Podany tekst to list ks. Włodzimierza Kiwerskiego, organizatora spływu kajakowego, skierowany do potencjalnych uczestników. Na początku ks. Kiwerski podaje wiele informacji organizacyjnych – m.in. że na spływ może wybrać się maksymalnie 16 osób, grupa ma być podzielona na pary-załogi kajaków i cała wyprawa trwać będzie ok. 12 dni. W piśmie znajduje się również regulamin spływu, szczególnie akcentujący zasadę wczesnego wstawania i składania biwaku. Poza tym autor listu zwraca uwagę na absolutną konieczność zabrania ze sobą takich rzeczy jak namiot, nieprzemakalne i ciepłe ubrania, śpiwór, termos, czy latarka. Choć wydaje się, że są to zasady proste, ton listu wskazuje, iż stanowiły one nie lada problem na innych wspólnych wyjazdach. Okazuje się nawet, że na poprzednich spływach nie było czegoś takiego jak regulamin, ale zachowanie uczestników zmusiło organizatora do wprowadzania pewnych podstawowych zasad. Jak pisze ks. Kiwerski: „niektórzy ludzie b. powoli dojrzewają do wolności i idea «dojrzałej», «wolnej», «swobodnej» grupy nie udała się zrealizować”. Z listu wynika, że wcześniej na porządku dziennym było gubienie narzędzi do naprawy kajaków, opóźnianie wyruszenia, spóźnianie się na wspólne posiłki itd. Wszelkie nowe obostrzenia miały więc zniechęcić takie osoby do udziału w wyprawie lub ewentualnie zdyscyplinować uczestników.

Mimo tych wszystkich reguł spływ zapowiadał się ciekawie – oprócz codziennego przepływania do miejsca kolejnego biwaku, każdego wieczoru odbywać się miało ognisko, podzielone na dwie części: rozrywkową i poważną, połączoną z rozmowami na trudne tematy i nauką śpiewu. Cały wyjazd miała zakończyć podsumowująca dyskusja na tematy filozoficzno-socjologiczne.