,,Owoce gościnności”

,,Owoce gościnności”

Była to wspólnota zawiązana na paczkach gazet, przy herbacie i serze; poznająca tych samych autorytetów i będąca na jednej drodze do wzrostu intelektualnego.

Lenartowicza 3, mieszkanie Jerzego Turowicza, piątek, godzina 18.00. O tej porze, co tydzień, odbywały się spotkania z księdzem Adamem Bonieckim. Pomieszczenie było otwarte dla gości. Gospodarze rozumieli potrzeby młodych ludzi, cierpliwie znosząc ich cykliczne ,,najazdy”. Wzdłuż korytarza i w pokoju duszpasterza można było zauważyć mnóstwo książek, wierszy i czasopism obcojęzycznych, w tym egzemplarze ,,L’Osservatore Romano” i ,,Tygodnika Powszechnego”. W jednym pokoju można było znaleźć 30 paczek z książkami i gazetami, które na czas wizyt studentów stawały się miejscami do siedzenia. Kulinarną oprawą spotkań była tradycyjna herbata i chleb z żółtym serem, przygotowywane w kuchni przez kobiety w towarzystwie pani Anny Turowicz.

Ku wyżynom

Organizowane były wieczory dyskusyjne, na których poruszano aktualną sytuację społeczną, uruchamiając przy tym wyobraźnię i pobudzając uczestników do rozmów na tematy związane z Kościołem w Polsce i na świecie. Omawiano encykliki Jana XXIII oraz zastanawiano się nad ideami personalizmu chrześcijańskiego, który docierał do kraju za pośrednictwem tłumaczonych z języka francuskiego tekstów Emmanuela Mouniera. Duży wpływ na dyskusję miała filozofia fenomenologii, której przedstawicielami w Krakowie byli Roman Ingarden, Karol Wojtyła i Józef Tischner. Tematem dialogów było nie tylko sacrum. Omawiano dziedziny związane ze sztuką, a studenci niejednokrotnie spierali się w kwestiach dotyczących patriotyzmu. Pojawiały się pytania o przyszłość. Młodzi ludzie poszukiwali pewnego bogactwa, pragnęli zmian (pokolenie ’68). Doszli do wniosku, że same słowa nie wystarczą. Powinny one prowadzić do konkretnego czynu. Niektórzy z nich utworzyli projekty młodych medyków, inni w sposób twórczy i odpowiedzialny podjęli się działań na rzecz Ojczyzny.

Wielokrotnym gościem na spotkaniach u księdza Adama był Jean Goss. W 1970 r. odwiedził studentów, którzy prowadzili z nim burzliwe dyskusje. Nawiązując do ewangelicznego przesłania miłości nieprzyjaciół, głosił ideę rozwiązywania problemów bez stosowania przemocy. Propagując swoją metodę, odpowiadał na pytania o to, jak dotrzeć do istoty niesprawiedliwości społecznej i jak konstruktywnie dążyć do rozwiązania konfliktu. Z jego mowy wypływała nauka głosząca, iż zło nie występuje samoistnie, ale ujawnia się za pośrednictwem człowieka. Kazimierz Urbańczyk, jeden z absolwentów, wspomina, że Goss pouczał, aby odkryć osobę czyniącą zło. ,,Należy nawiązać z nią kontakt, uświadomić jej czyn i zaapelować do cząstki dobra w jej duszy. Jeżeli pojawiają się trudności, to zastanowić się, czy nie rozpocząć akcji społecznego sprzeciwu”.

Aby spotkania nie przeobraziły się w obrady teologiczne, prowadzący je duszpasterz recytował wiersze i satyry. W sposób obrazowy wyjaśniał, że postanowienie poprawy jest skuteczne, kiedy dojdzie się do przyczyny grzechu i ustali, gdzie tkwi jego źródło. ,,Jeżeli w studni leży gnijący trup, na powierzchni pojawiają się bąbelki. Można je usuwać, ale z czasem bąbelki znów się pojawią. Nic nie da ich usuwanie, jeżeli na dnie leży rozkładający się trup. Najpierw trupa trzeba się pozbyć.” Duszpasterz przybliżał problem, prowokował do myślenia, odpowiedzi nie dawał. Dopiero po wspólnie przeprowadzonym dyskursie, a niekiedy polemice, stawiał kropkę nad i. Świadkowie wypowiedzi księdza Adama wspominają, że opisywał chrześcijaństwo jako propozycję dla człowieka ze strony Boga: ,,Aby osiągnąć życie wieczne, wystarczy pewne minimum – zachować przykazania. Jeżeli dąży się do bycia doskonałym… jest więcej dróg. Jeśli tylko chcesz…”.

Autorytety

Do Kolegiaty św. Anny byli zapraszani goście z zewnątrz. Pojawiali się wybitni referenci i znawcy określonych zagadnień. Jedną z takich osób była dr Wanda Półtawska, która prowadziła wykłady o rodzinie. Pracowała wówczas w poradni Wychowawczo-Leczniczej oraz wykładała medycynę pastoralną. Przez cieszącego się dużym uznaniem, prof. Aleksego Klawka wygłaszane były prelekcje o konfesji św. Jana Kantego. Klawek był znawcą języków orientalnych i biblistą oraz kierował katedrą egzegezy Starego Testamentu. Innym autorem spotkań w 1965 roku był, znany z sugestywnego języka i charyzmatyczności, ksiądz dr Ignacy Tokarczuk z Lublina. Kilka tygodni po jego wystąpieniu, papież Paweł VI, mocą bulli nominacyjnej, wyniósł go na biskupstwo. Dzięki naukom głoszonym przez cenionych znawców wielu studentów przyznawało, że nabyli umiejętność budowania bardziej osobistego kontaktu z Bogiem. Konferencje budziły refleksje, a także wpływały na życiowe postawy i sposoby podejmowania decyzji. Stale oczekiwanym gościem był ks. Jan Pietraszko. Na jego ,,ósemki’’ i ,,dziesiątki” przychodziła rzesza wiernych studentów i profesorów, zajmując miejsca od ołtarza po schody kościoła. Rekolekcje u św. Anny były też prowadzone przez ks. Malińskiego, ks. Tischnera i kard. Wojtyłę. Przyszły papież często na wstępie kierował pytania do młodych ludzi: ,,Czy się modlisz?” i ,,Jak się modlisz?”.

Poszukiwanie miejsca

Po konferencjach były przewidziane konwersatoria, podczas których pochylano się nad zagadnieniami dotyczącymi Trójcy Świętej i miłości Bożej. Zastanawiano się, czym jest prawda i świętość. Początkowo, z powodu braku stałego lokalu, odbywały się one w salce nad zakrystią. Z czasem okazało się, że jest ona za mała. Za zgodą proboszcza, bpa Jana Pietraszki, studentom zaproponowano miejsce w podziemiu kościoła. Mieli je sobie urządzić według własnych pomysłów i potrzeb. Po zdjęciu marmurowej płyty, zamykającej wejście do podziemia, okazało się, że pomieszczenie zasypane jest ziemią. Ponad trzydziestoosobowa grupa studentów, w nocy, przy zamkniętej bramie, wydobywała gruzy z krypty. Musieli zachowywać milczenie nie tylko ze względu na szacunek dla miejsca, ale również ze względów bezpieczeństwa. Władza ludowa nie mogła się o tym dowiedzieć. Po kilku dniach natrafiono na trumny zakonników. Część z nich była pusta, w niektórych znaleziono szkielety i rozrzucone na piasku kości. Ostatecznie prace zostały przerwane, a nadzieja na nowe lokum w tajemniczych podziemiach prysła. Studentom udostępniono wreszcie piwnicę pod kancelarią. Stała się nie tylko miejscem do prowadzenia dyskusji, ale także miejscem występów Folk Studio. Była to grupa powstała przy Muzeum Etnograficznym, która gromadziła lokalnych i zagranicznych śpiewaków, zajmujących się muzyką tradycyjną.

Dzięki formacji intelektualnej, kontaktom z wybitnymi jednostkami, członkowie duszpasterstwa z czasem zaczęli podejmować efektywne działania w życiu społecznym i politycznym. Doświadczenie wspólnoty i odpowiedzialności wywarło wpływ na kształtowanie się relacji rodzinnych i zawodowych. Pogłębienie wiary i szkoła wspólnego życia to dary tego czasu.

~Kornelia Plizga

Flickr Album Gallery Powered By: WP Frank