Ludzie Adama w służbie

Jest rok 1964. Z woli kardynała Karola Wojtyły, duszpasterzem akademickim przy kolegiacie św. Anny w Krakowie zostaje ksiądz Adam Boniecki.

Na młodego księdza spada odpowiedzialność za studentów wspólnie spędzających czas, których łączą podobne wartości, modlitwa, śpiew i wędrówki. Doświadczenia nabywane w duszpasterstwie pozwalały kształtować ich sposób myślenia i postępowania. Boniecki uczył, że chrześcijaństwo jest nierozerwalnie związane ze świadczeniem miłości. Z czasem w duszpasterstwie oprócz wykładów i konwersatoriów pojawiła się możliwość niesienia osobistej pomocy ludziom potrzebującym. Ksiądz Adam, gdy uważał, że istnieje szansa jej udzielenia, starał się włączyć w nią młodych ludzi. Na jednym ze spotkań zostaje zaproszona Hanna Chrzanowska- organizatorka domowej pomocy. To z jej inicjatywy wyszedł pomysł zorganizowania rekolekcji połączonych z rekreacją dla osób niepełnosprawnych.

Pozwolić się ułamać

Wiosną 1969 roku po wieczornej mszy św., Boniecki zachęca studentów do pomocy w realizacji wczaso-rekolekcji dla ludzi chorych w Trzebini. Ich terminy pokrywały się z porą sesji egzaminacyjnych, a mimo to wielu studentów decydowało się na wyjazd, aby wesprzeć potrzebujących, wnieść w ich życie radość i nadzieję. Należało przewieźć ich na miejsce, do domu księży Salwatorianów a w czasie trwania turnusu pomagać im w wykonywaniu codziennych czynności, towarzyszyć im w spacerach i w rozmowie. Miało to duże znaczenie dla chorych, którzy przez wiele lat nie wychodzili ze swoich pokoi. Pobyt ten umożliwił zawiązanie trwałych przyjaźni między studentami a ich podopiecznymi. Wśród nich, byli tacy, co podjęli się opieki nad chorymi aż do ich śmierci. Studenci mieli do czynienia z ludzkim cierpieniem, słabością i naturalnością. Jak sami przyznają z perspektywy czasu, było to dla nich ważne doświadczenie, które pomogło im stłumić narzekania, ustalić hierarchię rzeczy ważnych i nauczyć dziękczynienia. Cennym drogowskazem dla jednej z uczestniczek rekolekcji stały się słowa Brata Alberta, iż ,,trzeba być jak chleb, który leży na stole i każdy może ukroić sobie, ile potrzebuje”.

Budowniczy kościoła

Działania inspirowane przez ks. Adama wpływały na rozwój wrażliwości i dojrzałości w sposobie rozumienia drugiego człowieka. Letnie obozy wakacyjne przerodziły się w wypoczynek połączony z pracą. Młodzi ludzie włączali się do budowy kościołów, głównie tam, gdzie brakowało środków i rąk do pracy lub należało przyspieszyć tempo, ze względu na utrudnienia ze strony władzy ludowej. Pod koniec lat sześćdziesiątych kard. Karol Wojtyła poświęcił kamień węgielny pod budowę nowego kościoła w Pisarzowicach. Aby miejscowi mogli zająć się żniwami, członkowie DA, zaoferowali pomoc w czasie wakacji. Praca trwała od rana do wieczora. ,,Bardzo nam się podobało. Pogoda sprzyjała. Mieszkańcy karmili nas kurczakami. Ponadto mieliśmy świadomość, że robimy coś sensownego”- pisała w swoich wspomnieniach jedna ze studentek. Praca polegała na zbrojeniu fundamentów, stawianiu rusztowań i murowaniu. Dla wycieńczonych miejscem odpoczynku stał się ,,klub dekowników”. Na koniec dnia było wspólne gotowanie, mycie się w rzece, wieczorna liturgia i dyskusje przy ognisku. Podczas jednego z turnusów w Brodnicy, gdzie trwała praca nad budową kolejnego kościoła, do pracujących przyjechał kard. Wojtyła. Po powitaniu studentów zapytał o ich duszpasterza. Gdy dowiedział się, że jest na górze i podaje zaprawę murarską, podwinął sutannę i chciał wejść po drabinie. Przerażeni studenci nie bardzo wiedzieli jak zareagować, jednak ks. Adam, usłyszawszy głos kardynała, szybko zbiegł na dół. Po odbyciu krótkiej rozmowy przyszły papież zapytał, na co mają ochotę. ,,Na piwo!”- komuś się wyrwało. – ,,Tyle wystarczy?”- zapytał i podał 500 złotych*. Kardynał Wojtyła starał się przyjeżdżać na takie obozy co roku. Po wizytacji jednego z nich wystosował list do ks. Adama i jego ,,budowniczych” z zaproszeniem do siebie na ul. Franciszkańską 3. W pamięci studentów utkwiły słowa Wojtyły mówiące o tym, że: ,,ważniejszy od stawianych fundamentów i murów kościoła jest kościół, który budujemy w sobie”.

~Kornelia Plizga

* w latach 1950-1978 wskutek inflacji istniały banknoty o wyższych nominałach, tzw. ,,stare pieniądze”

Flickr Album Gallery Powered By: WP Frank